Każdy nosi buławę w plecaku

Każdy nosi buławę w plecaku

Od operatora wózka widłowego do dyrektora operacyjnego

Każda organizacja przez swoją aktywność w środowisku zachowuje się jak organizm żywy, wciąż się zmienia, powodowana impulsami zewnętrznymi z rynku i w odpowiedzi - własnym planem biznesowym. Ilość i charakter rynkowych czynników jest tak wielka, że dziś każda firma ma odmienną dynamikę zmian w organizacji, swoją niepowtarzalną ścieżkę rozwoju i… szansę. Dlatego szansę mają też ci, którzy są blisko – pracownicy rozwijającego się przedsiębiorstwa. Jak SURET.

Poniżej wypowiedź Rafała Stachowicza, nowego dyrektora operacyjnego Spółki w pionie logistyki, który objął to stanowisko po małej rewolucji kadrowej, jaka miała miejsce po przejściu SURETU do grupy Tar Hill Capital – funduszu skupiającego w swoim portfelu dynamiczne, perspektywiczne firmy. Jego prawie 20-letnia ścieżka zawodowa w firmie dobrze ilustruje potencjał, jaki tkwi w relacji pomiędzy rozwojem organizacji a karierą personalną pracownika. Niech będzie inspiracją dla innych.

Jaka jest moja historia? Z jednej strony zwyczajna, bo zwykle tak jest, że koncentracja na moim rozwoju zawodowym, poszerzanie horyzontów i identyfikacja z młodą firmą, daje efekt taki, jak w prostej komputerowej grze – coraz wyższy level, awans i coraz większa odpowiedzialność. Krok po kroku. Z drugiej strony jednak myślę, że moja ścieżka kariery zawodowej ma swoją specyfikę i oryginalność, której nie tyle ja jestem sprawcą, co środowisko, w jakim zacząłem i przyszło mi pracować. Myślę, czy to wszystko byłoby możliwe w dużej korporacyjnej organizacji, zamiast w dynamicznie rozwijającej się, ale budowanej „organicznie” firmie? W pewnym zakresie tak, ale z pewnością dużo węższym niż miało to miejsce w moim przypadku. Tak, środowisko organizacji ma wpływ decydujący. I to jest pierwsza obserwacja, którą chcę się podzielić. Rozwiniesz się tylko w organizacji, która sama się rozwija. 

Od początku. Jest rok 2002, do pracy w SURET Sp. z o.o. przychodzi młody człowiek, zaczyna od stanowiska operatora wózka widłowego, obsługując strefę produkcji w przedsiębiorstwie klienta. Wchodzi w zupełnie nowy świat zasad, relacji, procedur, który stawia przed młodym pracownikiem tyle samo wymagań co wątpliwości. Jak reagować na informacje? Co jest konieczne, co ważne, a co tylko pożyteczne? Jak odnaleźć swoje miejsce i iść do przodu, rozwijać się. Dociera do ciebie, jaką wagę ma samodyscyplina, rzetelność, umiejętność szybkiej analizy, czasem odwaga, ciekawość, kreatywność… To wtedy dla siebie odkryłem, że spośród wszystkich czynników, najcenniejszy dla mojego rozwoju będzie jeden - umiejętność pracy w zespole. Zrozumiałem, że w organizacji nie ma JA, tylko MY. My, czyli zespół ludzi. Niby wszyscy to wiedzą, a i tak każdy musi do tego dojść.

Wspomniany organiczny rozwój firmy sprawił, że wraz z kolejnymi modyfikacjami struktury przedsiębiorstwa, powierzano mi coraz to bardziej odpowiedzialne stanowiska: lidera obszaru logistyki, mistrza zmiany, kierownika logistyki, szefa ds. projektów, potem ds. optymalizacji i wdrożeń, a następnie doradcy/konsultanta procesów logistycznych. Równolegle, ale ze świadomością wielkiej wagi zagadnienia, wszedłem też w rolę Pełnomocnika Zintegrowanego Systemu Zarządzania Jakością. Niezwykle cenię sobie fakt, że wtedy, pełniąc te wszystkie funkcje, zawsze, ale to zawsze, miałem kontakt z klientem, starałem się być jego doradcą i stabilnym partnerem; poznawałem go w myśl zasady „zawsze z i przy Kliencie”. Kontakt z klientem - to kolejna wartość o wysokiej pozycji w moim osobistym rankingu zawodowym.
Co jeszcze wyniosłem z prawie 20-letniej pracy w „tamtym” SURECIE? Z pewnością przekonanie, że liczy się też pewna śmiałość i kreatywność, bądź aktywny, nie reaktywny, przewiduj i twórz, buduj, ucz się. To wszystko rzeczy znane, często powtarzane w naszym środowisku, tylko, że ja poznałem je nie na seminariach i szkoleniach z zarządzania, choć i takie mam w CV, ale w praktyce, na wielkiej hali produkcji, na pierwszej, drugiej i trzeciej zmianie. Tak, zwykła odwaga w poznawaniu nowego i ciągła nauka mogą być źródłem zawodowego sukcesu i… osobistej satysfakcji.

W lipcu 2019 r. firma SURET zmieniła właściciela i z rodzinnej firmy stała się częścią większego projektu biznesowego. Nowa sytuacja wymagała kompleksowej zmiany podejścia do modelu działania, do struktury i procesów, a co za tym idzie – zainspirowała dynamiczne modyfikacje w zarządzaniu, budżetowaniu i analityce, oparła rozwój firmy na taktyce celów krótko- i długoterminowych. To zainspirowało zmiany strukturalne, a wraz z nimi pojawiła się wyjątkowa szansa rozwinięcia skrzydeł dla wielu obecnych pracowników, w tym i dla mnie, oraz dla tych aplikujących. W grudniu ub. roku powierzono mi stanowisko dyrektora operacyjnego pionu logistyki, a do naszego zespołu dołączyło sporo nowych, młodych ludzi. Jak powiedziałem wcześniej, kiedy firma robi duży krok, warto być blisko.

Mam nową rolę w firmie. Co teraz należy do moich obowiązków, co się zmieniło? Sporo. Dyrektor operacyjny to nie tylko stanowisko, to już rola w firmie. Przejmujesz ją i, oprócz klasycznego nadzoru, koordynacji i optymalizacji, zaczynasz zwracać uwagę na praktycznie każdy aspekt życia w firmie, każdy szczegół. Zmienia się twoja optyka na znacznie, znacznie szerszą, a to z kolei rodzi nowe inspiracje do działania. Kolejne etapy przed nami.

Rafał Stachowicz
dyrektor operacyjny

Kontakt